.

Medytacje nad litanią do Matki Bożej


8 maja

Matko najmilsza

           Wśród wielu tytułów Maryi ten ma w sobie coś z serdecznego komplementu. Nim właśnie dzieci pragną obdarzyć ukochaną Matkę. Jej twarz odbija się w tysiącach luster, którymi są znajome obrazy zawieszone w kościołach i kapliczkach, ale nie tylko. Gdyby wpatrzeć się uważniej, można dostrzec maryjne rysy wpisane w oblicza ziemskich matek, zabiegających o dobro, szczęście i bezpieczeństwo swoich pociech w imię najczulszej spośród wszystkich miłości.

            Przekonanie o wielkiej czułości Maryi przebija z modlitwy Kościoła, nieraz bardzo prostej, wyrażonej tradycyjnym słowem czy śpiewem. W antyfonie „Salve Regina” („Witaj, Królowo”) prosimy, aby Matka Boża zwróciła ku nam swoje miłosierne oczy. Jedna z kolęd opiewa Jej troskę o nowonarodzonego Jezusa, gdy z powodu ubóstwa „rąbek z głowy zdjęła, w który Dziecię owinąwszy, siankiem Je okryła”. Również ci, którzy pędzlem pisali żywot Bogurodzicy, znaleźli sposób na ukazanie słodyczy najmilszej Matki. W malarstwie wschodnim wykształcił się typ tzw. Eleusy, zwany też Umilenije. To Madonna czuła, przygarniająca do siebie kilkuletniego Chrystusa. Twarze Maryi i Jej Syna spotykają się – są w siebie wtulone. Przykładów tego motywu nie trzeba szukać daleko, ponieważ rozpowszechnił się również w sztuce europejskiej. Oprócz walorów artystycznych, interesujących krytyków sztuki, nosi pierwiastek bliski człowiekowi – prawdę o współczuciu i obecności. Przed takim obrazem od niemal czterech wieków zbierają się rzesze wiernych
w Kalwarii Zebrzydowskiej. To święte miejsce jest ośrodkiem nabożeństw pasyjnych
i maryjnych, a za sprawą tej podwójnej specyfiki od razu prowadzi człowieka wierzącego do rozważania bólu Jezusa i współcierpienia Jego Matki. Jest Ona zwana kalwaryjską, jednak określenie to nie pochodzi wyłącznie od nazwy miasteczka, rozpościerającego się poniżej sanktuarium. Calvaria stanowi łacińskie określenie Golgoty – góry męki Pańskiej i szczytu miłości Boga do ludzi. Był to też szczyt miłości Maryi, widzącej nienawiść oprawców względem Chrystusa, Jego niewypowiedziane wyszydzenie i śmierć. Zapowiedź tego dramatu Matka Najświętsza usłyszała w momencie ofiarowania małego Jezusa w świątyni. Tuląc Dzieciątko do policzka, okazywała macierzyńską miłość Temu, którego czekała w przyszłości niezasłużona udręka.

            Obrazek Maryi zawieszony na ścianie, przywieziony być może z jednego
z sanktuariów albo znajoma kapliczka obok rodzinnego domu sprawiają, że lżej znosić codzienność i łatwiej przemierzać nasze życiowe dróżki, podobne do kalwaryjskich, bo niekiedy związane z problemami i cierpieniem. Jak pośród szlaków wydeptanych przez pielgrzymów, tak i w życiu są na szczęście stacje spotkania z zatroskaną Matką.

Matko najmilsza, módl się za nami.

 

 Pobierz

Top

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce Polityka cookies. Akceptuje polityke cookies z tej strony To find out more about the cookies we use and how to delete them, see our privacy policy.

I accept cookies from this site.

EU Cookie Directive Module Information