.

Medytacje nad litanią do Matki Bożej                                                                  


22 maja

Pocieszycielko strapionych

            Z tą prostą modlitwą zdają się wiązać słowa wypowiedziane przez Chrystusa podczas mowy pożegnalnej w Wieczerniku: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję” (J 15, 13-14). Przyjaźń stanowi wielki dar. Nie buduje się jej wielkimi deklaracjami, lecz wytrwałością i bliskością.

            Widzimy w Maryi najpierw naszą Matkę, wsłuchując się w przesłanie ukrzyżowanego Jezusa. Jest Ona również naszą Królową, bo Jej godność i piękno są odzwierciedleniem obrazu znanego ze Starego Testamentu: „królowa w złocie z Ofiru stoi po twojej prawicy” (Ps 45, 10b). W litanii nie brakuje wezwań do Matki i Królowej. Ale wprost nie wybrzmiewa jeszcze jedna prawda o Niej, dyskretnie przebijająca się w określeniu „Pocieszycielka”. Maryja jest bowiem Przyjaciółką Boga i ludzi. Można zapytać – w jaki sposób oddała Ona życie za swoich przyjaciół? Przecież nie ma śladu wzmianki o Jej męczeństwie. Tutaj przebija się prawda o tych, którzy krwią zapłacili za bycie chrześcijanami. Aby oddać życie w momencie ostatecznej próby, trzeba umieć oddawać je każdego dnia. Męczennik to w grece i łacinie „martyr”, czyli świadek. To ten, który ma oczy szeroko otwarte i dostrzega znaki mocy Ewangelii, a następnie daje świadectwo, czyli odpowiedź na to, co zobaczył. Maryja oddała istnienie Panu i bliźnim. Nie zamilkła wobec Bożego wezwania w zwiastowaniu, ale również nie powstrzymała się od zabrania głosu w Kanie Galilejskiej, gdy zebranym na weselu zabrakło wina. Przyjaźń mierzy się obecnością w chwilach pięknych i bolesnych; chyba nawet bardziej w tych drugich, gdy trzeba zostawić wszystkie swoje małe sprawy i poświęcić czas przyjacielowi, potrzebującemu wysłuchania i wsparcia. Powierzanie trudności Maryi jest nie tylko piękną tradycją, ale w pierwszym rzędzie potrzebą serca. Modlitwa nie zawsze będzie dziękczynieniem. Niekiedy, aby była autentyczna, musi stać się wyżaleniem, wyrzuceniem z dna duszy najgłębszych smutków. Byle tylko nie zabrakło w niej zaufania, że Bóg odpowie we właściwym czasie, w odpowiedni sposób.

Wchodząc powoli w ostatni tydzień maryjnego miesiąca, warto się zastanowić, na ile wszystkie spotkania z Matką Najświętszą są pragnieniem pogłębienia z Nią naszej więzi. Na tym także polega przyjaźń – by poznać drugiego i naśladować jego dobroć, przede wszystkim w obliczu strapień tych, którzy są nam bliscy.

Pocieszycielko strapionych, módl się za nami.

 

Pobierz

Top

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce Polityka cookies. Akceptuje polityke cookies z tej strony To find out more about the cookies we use and how to delete them, see our privacy policy.

I accept cookies from this site.

EU Cookie Directive Module Information